Strefa intymna

Kiedy zaczynałam karierę jako dziennikarka na początku lat 80., jeden z pierwszych wywiadów przeprowadziłam ze sławnym lekarzem ginekologiem i położnikiem Nielsem H. Lauersenem. Jest on twórcą powiedzenia „To jest twoje ciało” (stanowiącego również tytuł jego książki). Stał się on istotnym wyznacznikiem ruchu kobiet, mówiącym o znaczeniu podejmowania odpowiedzialności za własne zdrowie.

Wraz z postępem cywilizacyjnym zauważyliśmy, że kobie­tom udało się przerwać milczenie wobec zdominowanego przez mężczyzn zawodu lekarza i nic nie mówiącej jakości opieki medycznej. Udało się je namówić do poznawania własnych organizmów i udziału w podejmowaniu decyzji dotyczących zdrowia, ostatecznie do znalezienia lekarza, który pozwoliłby na stworzenie płaszczyzny partnerstwa lub kształcenia.

Jestem dziennikarką, która zajmuje się medycyną. Ta dzie­dzina oddziałuje na mój dom tak dalece jak nic do tej pory. Zawód ten nie tylko zweryfikował ogólne pojęcie, w które zawsze wierzyłam – być agresywnym, zmysłowym konsu­mentem zdrowia – ale również nadał ważność jednemu z mo­ich celów zawodowych, który wytyczyłam sobie wcześniej: zrobię wszystko, co w mojej mocy, by upewnić się, że kobiety mają równy dostęp do informacji medycznych potrzebnych im do tego, by kontrolować nie tylko opiekę zdrowotną, ale i własne życie.

 

Jestem przekonana, że koncepcja ta ma współcześnie duże znaczenie dla kobiet. Wchodząc w nowe tysiąclecie, zaczęliśmy okres, w którym wszystko podlega ukierunkowanej opiece, lecz nie opieka medyczna, będąca czynnikiem decydującym 0    zdrowiu i chorobie – i czasami nawet życiu i śmierci. Dla wielu z nas jest to umiejętność pozyskiwania własnego pro­gramu opieki medycznej, który zapewnia, że otrzymujemy jakąkolwiek pomoc medyczną.

Nigdzie nie sprawdza się on tak jak w przypadku zdrowia okolicy intymnej. Dla wielu kobiet faktem jest, że strefa V (święta, czczona i czasami napełniająca strachem okolica leży pomiędzy pępkiem a udami) może stanowić jedno z najważ­niejszych wyzwań zdrowotnych. Od potencjalnie niszczyciel­skich problemów, jak np. endometrioza, torbiele jajników, nowotwory łagodne, stany zapalne w obrębie miednicy, raki i śmiertelne przenoszone drogą płciową wirusy, do codziennych zmartwień spowodowanych zapaleniem pochwy, zakażeniami grzybiczymi, zakażeniem układu moczowego. Geografia ko­biecej okolicy intymnej jest taka, że tylko niewielu udaje się całkowicie uniknąć przynajmniej niektórych z powyższych problemów.

Otuchy dostarczają wiadomości, że w wielu przypadkach wystarczy podstawowa wiedza o organizmie, aby zrównoważyć ryzyko potencjalnie śmiertelnych chorób strefy V. Niestety, ale ten rodzaj niezbędnej świadomości nie jest tak łatwo osiąg­nąć. Dlaczego? Poczynając od najmłodszych lat dziecięcych, pochwa jest okryta tajemnicą, ukryta nawet przed naszą cieka­wością. Podczas gdy mali chłopcy ciągle chcą poznawać swoje ciała i dostają brawa za naukę zgrabnego posługiwania się swymi narządami płciowymi, małe dziewczynki otrzymują wręcz inne przekazy. „Nie patrz – a nawet nie myśl o tym, by dotykać siebie” – stanowi mantrę towarzyszącą większości z nas do okresu dorosłości. Takie postępowanie wpływa nieko­rzystnie na nasze zdrowie i opiekę zdrowotną. W ogólnej populacji kobiet ratujące życie samodzielne badanie piersi do chwili obecnej spotyka się z wielkimi oporami rzekomo z po­wodu przestarzałych wyobrażeń związanych z dotykaniem własnego ciała. Badanie pochwy przez kobiety, uważane przez wielu lekarzy za ważną część programu samodzielnego zapo­biegania, spotyka się z jeszcze większym oporem wywołanym tymi samymi przyczynami. Rzeczywiście, kiedy dochodzi do ochrony i zachowania zdrowia w strefie V, wiele poglądów powstrzymuje kobiety nie tylko przed osiągnięciem maksimum zdrowia okolic intymnych, ale również przed optymalną opieką zdrowotną.

Postawa kobiet dotycząca zdrowia okolicy intymnej stanowi tylko część oporów, które napotykają, by uzyskać opiekę, na którą zasługują i której potrzebują. W wielu przypadkach winna jest również profesja medyczna. Mamy wielu świetnych gine­kologów, wielu z nich nie tylko docenia dobrze wykształcone pacjentki, ale robi wszystko, by zachęcać kobiety do poznania swoich organizmów oraz podjęcia wielu ważnych inicjatyw dotyczących ich zdrowia. Nie jest kwestią przypadku, że są to ci sami lekarze, którzy biorą udział w szeroko zakrojonych badaniach profilaktycznych społeczeństwa.

Wielu lekarzy nie angażuje się w tego typu akcje i nie przywiązuje wagi do uświadamiania pacjentek. Nie mając czasu na zapoznanie się z najświeższymi sposobami leczenia, nie są oni w stanie zaoferować pacjentkom tego wszystkiego, na co one zasługują.

W innych przypadkach winę ponosi sam system opieki zdrowotnej. Nawet obecnie zbyt wiele kwestii odnoszących się do zdrowia kobiet znajduje się na samym końcu listy zadań. Dlatego bez rozgłosu wymagającego dużych pieniędzy, na­głaśniania badań mały, lecz znaczący postęp, który się dokonuje dla dobra kobiet, często pozostaje niezauważony. Nawet więk­szość mających dobre intencje lekarzy może przeoczyć ważne wyniki badań – fakty i czynniki, które wpływają na znaczne różnice w jakości otrzymywanej opieki. W niektórych przypad­kach może to oznaczać różnice pomiędzy szybką, sprawną opieką i niepotrzebnym cierpieniem, a nawet śmiertelnymi powikłaniami.

Niestety musimy zwrócić uwagę na istniejące ograniczenia w zawodzie lekarza spowodowane zarządzaniem opieki me­dycznej, jak również przez niezależne towarzystwa ubezpie­czeniowe – obie instytucje sprawiają, że nawet najlepsi lekarze mają związane ręce, co powoduje, że nie mogą stosować najlepszych z dostępnych metod leczenia. Czy to będą ograni­czenia czasowe (zbyt krótka wizyta, aby zaspokoić wszystkie potrzeby), czy ograniczenia dotyczące sposobów leczenia zwią­zane z różnymi schematami, poziom twojej osobistej opieki zdrowotnej może być niewystarczający, chyba że jesteś świa­doma i wiesz, co ci się należy.

Na koniec nie możemy przeoczyć fatalnej prawdy, że nawet w tych politycznie poprawnych i oświeconych czasach, kobiety bardzo cierpią z powodu tego, co określam terminem „szowi­nizm medyczny”. Nawet ci lekarze, którzy poświęcają życie leczeniu kobiet, mogą wykonywać swoją pracę w sposób pro­tekcjonalny, odbiegający od obowiązujących standardów. Przez to, że nasze problemy i skargi są bagatelizowane, pozostajemy nie tylko nieświadome tego, co jest złe, ale również, co można zrobić, by to naprawić.

Wszystko to brzmi trochę pesymistycznie i przygnębiająco, ale jestem przekonana, że istnieje jednak promień słońca przebi­jający się przez chmury. Pokonanie tych przeszkód i doprowa­dzenie do zmian opieki zdrowotnej okolic intymnych można osiągnąć – zaczynając od pierwszej kobiety – którą możesz być ty. Wymagany jest niewielki wysiłek i kilka podstawowych wiadomości. Możesz podjąć niezbędne kroki, by zadbać o włas­ne sprawy intymne, a robiąc to, przyczyniasz się do zdrowia nas wszystkich.